Po godzinach ciężkiej orki udawało mi się znaleźć trochę sił na zwiedzanie miasta.
Jak wygląda Łódź?

Tynk na większości kamienic w mieście pamięta pewnie czasy małej stabilizacji za Gierka. Na mieście tramwaje jeżdżą, a raczej wloką się w korkach między samochodami samym środkiem ulicy, przez co jazda komunikacją miejską traci jakikolwiek sens.
A spacer chodnikiem to slalom pomiędzy zaparkowanymi samochodami i psimi kupami.
Podczas pierwszego wyjazdu do Łodzi 2 tygodnie temu jeden z moich nowych kolegów został napadnięty w okolicach dworca Łódź Kaliska, co nie najlepiej świadczy o bezpieczeństwie w mieście, ale też o inteligencji miejscowych opryszków - kto napada faceta o masie ponad 90 kg i wzroście 190 cm? Ostatecznie skończyło się na tym, że kolega musiał tłumaczyć przed wezwanym przez kogoś patrolem policji, że był ofiarą, a nie napastnikiem.
Tym razem chcąc uniknąć co bardziej agresywnych tubylców, wspólnie ze znajomymi zamówiliśmy taksówkę. I tutaj kolejna niespodzianka - taksówkarz po przyjeździe na stację kolejową, opierdolił nas za ilość bagaży! A myślałem, że już mnie nic w Łodzi nie zaskoczy.
Na szczęście hotel w którym nas ulokowano okazał się być rewelacyjny. Wygodne pokoje z kablówką, smaczne śniadania, pub z super obsługą i piwem w rozsądnej cenie.
A poza tym sauna i siłownia, gdzie wspólnie ze znajomymi wpadaliśmy każdego wieczora.
Nie byłbym sobą, gdybym nie spróbował swoich sił na bieżni - codziennie przebiegałem 6 kilometrów, dzięki czemu po powrocie do pokoju spałem jak dziecko. I w ciągu zaledwie tygodnia poprawiłem swój czas z ok.35 minut do 31:19.
Za tydzień schodzę poniżej 30 minut.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz