Właśnie wróciłem z joggingu. Co prawda jeszcze nie oddycham, ale sprawnie piszę na klawiaturze. Stąd ten wpis po paru tygodniach :)
Trasa ta sama co kiedyś - na plażę w Brzeźnie i z powrotem - razem 8 km. Dziś co prawda wynik daleki od rekordu z '07 wynoszącego 28,5 minuty, ale wynik 36 min. 57 sek. jak na rok palenia fajek i bez biegania jest bardzo dobry (ile tych papierosów poszło z dymem zanim rzuciłem je w piątek - setki? tysiące?). Nie wierzyłem że zjadę z czasem poniżej 40 minut.
Jutro przerwa, a w środę atak na 35 minut :)
Czuję że zaczynam ponownie oddychać i... że nieładnie pachnę. SHOWER TIME!
poniedziałek, 27 lipca 2009
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)