Wczoraj w Rock Cafe DJ puścił nowy singiel Europe. Powalił mnie na kolana. Dosłownie i w przenośni ;)
sobota, 13 czerwca 2009
czwartek, 11 czerwca 2009
Ikariam: Attyka na manewrach wojennych
Wreszcie mogę coś ciekawego wyskrobać o mojej ulubionej grze sieciowej :)
Ikariam to fenomenalna gra, bynajmniej nie dlatego że poraża wspaniałą grafiką. Poraża raczej grafiką kiepską i pojawiającymi się od czasu do czasu błędami :) Tyle że w samej Polsce gra w nią kilkadziesiąt tysięcy ludzi i to właśnie interakcja z nimi sprawia, że nie sposób się nudzić. Do gry wkręcił mnie Rafał w lutym roku pańskiego 2009. Rafał to w Ikariam prawdziwy wymiatacz - od dłuższego czasu nie opuszcza TOP100 na Lambdzie - jednym ze "światów" Ikariam.
Mimo krótkiego stażu jakimś cudem udało mi się stać generałem jednego z licznych na Lambdzie sojuszy. Nasz liczy obecnie 30-paru graczy, z których tylko część miała dotychczas ochotę do wspólnej zabawy. Reszta siedziała cicho i podnosiła rabat tylko wówczas, gdy padała ofiarą napaści ze strony wrogo nastawionych sąsiadów albo kiedy potrzebowała surowców do rozbudowy swoich włości.
Wspólnie z Paenką, przywódcą naszego sojuszu, postanowiliśmy zmienić stan rzeczy i przekonać pozostałych do wspólnej zabawy. I tutaj powstał pomysł Manewrów Militarnych. Nie będę się tu rozwodził o bitwach i wojnach w Ikariam (kto grał to wie, kto nie grał - nie zrozumie), ale zabawa w Manerwy polega głównie na tym, aby wyszukać na mapie jakiegoś niezrzeszonego w żadnym sojuszu łosia, po czym wybić jego armię, splądrować miasta i zgwłaścić wszystkie niewiasty i kawalerów, zależnie od upodobania :D
Jedna z bitew podczas manewrów zasługuje na większą uwagę. Po pierwsze dlatego że moim dzielnym wojakom udało się ją wygrać, ale też dlatego, że zwycięstwo przyszło nam baaardzo trudno i w międzczasie szala zwycięstwa przechylała się to w jedną, to w drugą stronę.
Kronika bitwy:
22:00, niedziela - ogłoszenie rozpoczęcia manewrów wojennych
22:05, niedziela - zuza34 informuje że nie będzie mogła uczestniczyć w manewrach z powodu problemów z ikariam. utrata zwiadowcy z kryjówką na poziomie pow. 20 to na starcie duży problem dla Oddziału 3
23:00, niedziela - Bleid oferuje w zastępstwie zuzy wsparcie w szpiegowaniu artur87 - gracza przeznaczonego na rzeź; tak się składa że jedno z miast artur87 - bald, znajduje się na tej samej wyspie co miasto Bleida
23:37, niedziela - Bleid raportuje że główne siły wroga - 180 gigantów na parę i 100 łuczników znajduje się właśnie w mieście bald; dodatkowo miasto bald ma mur na 22 poziomie a port chroniony jest przez 160 okrętów parowych z taranem. Będzie ciężko.
18:00, poniedziałek - na razie manewry to totalna porażka. W Oddziale 3 zalogowany jestem tylko ja, w Oddziale 4 - dwie osoby.
19:30, poniedziałek - wysyłam wiadomości do wszystkich graczy Oddziału 3 czy będą uczestniczyć w manewrach. Pierwszy zgłasza gotowość Spartakus14 (19:52), potem Barbarita31 (20:04). Niektórzy gracze np. cukiereczek mimo zalogowania nawet nie odpisują na wiadomość ale wysyłają swoje okręty na plądrowanie graczy z 2-3 tysiące punktów ogółem. Oczywiście zgodnie z zasadami prowadzenia wojen ataki te są wycofywane przez Generała.
20:00, poniedziałek - podejmuję decyzję o sposobie ataku na miasto bald - wykorzystamy w tym celu prawa garnizonowe do miasta bleidów gracza Bleid. Dzięki temu Spartakus14, Barbarita i ja będziemy mogli zebrać swoje armie pod nosem niczego nie spodziewającej się ofiary a potem razem zaatakować ją przez ląd, omijając flotę strzegącą portu.
20:30, poniedziałek - jest problem. Barbarita i Spartakus mają 11 wymaganych punktów dyplomacji i mogą wysłać Bleidowi prośbę o prawa garnizonowe do miasta bleidów. Mi niestety brakuje aż 5 punktów dyplomacji, a rozbudowa ambasady nie wchodzi w rachubę - nie ma ani czasu, ani surowców
przed 21:00, poniedziałek - jest kolejny problem. Bleid nadal jest niezalogowany i nie akceptuje praw garnizonowych. Nawet jeśli pojawi się wkrótce to i tak nasze wojska zbiorą się na jego wyspie tuż przed północą. A na trzymanie wojska poza domem przez całą noc nie stać ani Barbarity, ani Spartakusa, ani mnie (wojsko poza koszarami kosztuje podwójnie, a sporo tego wojska wysłaliśmy)
20:57, poniedziałek - Bleid właśnie się zalogował i zaakceptował prawa garnizonowe. Barbarita od razu wysyła wojsko do tymczasowej bazy w bleidowie - razem 150 strzelców i 100 gigantów na parę. Wkrótce swoją armię wysyła Spartakus14 - w stronę bleidowa rusza jego 140 hoplitów, 117 łuczników, 15 taranów i 4 medyków. Barbarita i Spartakus raportują że ich wojsko dotrze do bleidowa ok 23:10.
21:10, poniedziałek - znajduję rozwiązanie problemu braku punktów. na tej samej wyspie co tymczasowa baza Oddziału 3 (bleidów) i miasto ofiary (bald), znajduje się również miasteczko o nazwie "fajne miasto" które zamieszkuje Bogu ducha winny gracz - daniel14. Miasteczko nie jest chronione przez flotę, a w koszarach znajduje się... 2 procarzy. Idealny cel na okupację dla moich wojsk.
21:15, poniedziałek - w stronę "fajnego miasteczka" rusza armia złożona z: 200 hoplitów, 333 strzelców, 16 żyrokopterów, 7 katapult, 7 medyków i 26 kucharzy. Dobra kuchnia w wojsku to podstawa
21:20, poniedziałek - pojawia się kolejny problem - miasto z którego wysłałem armię znajduje się całą godzinę drogi dalej od celu, niż wojska Barbarity i Spartakusa. Do "fajnego miasteczka" dotrę dopiero ok 1 w nocy. Czyli kolejna noc zarwana. Ciekawe ile kawy jutro pójdzie w pracy....
22:00, poniedziałek - na stronie http://ikariamlibrary.com/?content=IkaFight robię symulację bitwy, która rozegra się wkrótce. Po stronie napastników wprowadzam Spartakusa, Barbaritę i wszystkie siły którymi w swoich okolicach dysponuje Bleid. Po stronie obrony wpisuję armię gracza daniel14. Według symulacji wspólne siły Spartakusa, Barbarity i Bleida bez problemu dotrwają do godziny pierwszej, kiedy na pole bitwy dotrą moje posiłki. Ufff... jest dobrze.
22:50, poniedziałek - jednak nie jest dobrze. Przed 20 minutami Bleid wysłał mi informację, że w mieście bleidów - naszej bazie, nie zebrał całej armii. Jestem zły na niego, że sam się nie domyślił co trzeba zrobić, i na siebie, że po prostu nie wydałem odpowiedniej instrukcji
ok.23:00, poniedziałek - informuję Bleida o tym że musi jak najszybciej zebrać całe swoje siły w naszej bazie - bleidowie.
23:10, poniedziałek - na http://ikariamlibrary.com/?content=IkaFight robię ponowną symulację bitwy, tym razem przy założeniu że na początku ruszają do ataku Barbarita i Spartakus, po 20 minutach dołącza Bleid, a po godzinie ja. Wszystko gra - wg. symulacji Spartakus i Barbarita utrzymają się do przybycia wsparcia. Daję sygnał do ataku.
23:20, poniedziałek - Barbarita informuje że musi się wylogować. Nic dziwnego, już prawie północ. Wkrótce Spartakus pisze że wojska daniela14 zdobywają przewagę w bitwie i pilnie potrzeba wsparcia
23:30, poniedziałek - tragedia. wojska które wysłał jako wsparcie Bleid... zostają zawrócone przez flotę daniela14!!! okazało się że Bleid wysłał armię na plądrowanie nie z naszej bazy (pozwoliłoby to ominąć statki daniela14), ale z innej wyspy!!! Jest w tym trochę mojej winy, bo ok. 23:00 wysłałem Bleidowi info, że wszystkie siły ma zebrać "w bleidowie" (miejscownik). Tyle że mianownik od "bleidowie" to zarówno "bleidów" (miasto gdzie wszyscy mieliśmy się zebrać!) ale też "bleidowo" (miasto gdzie Bleid wysłał swoje wojsko). Polska język - trudna język!
ok 00:10, wtorek - Emocje sięgają zenitu. Po zwiedzeniu całej Lambdy, a przynamniej dużej jej części wojska Bleida wreszcie docierają do celu ataku. W międzyczasie Bleid i ja zdążyliśmy się pokłócić i wymieniliśmy kilkadziesiąt szczerych do bólu uwag dotyczących naszych umiejętności dowódczych i wojskowych. Szczęśliwie podczas naszej pogaranki daniel14 nie zdążył zatłuc Barbarity i Spartakusa
1:17, wtorek - moje wojsko wkroczyło do "fajnego miasta". Na okupacji pozostawiam 50 hoplitów. Resztę armii pośpiesznie rzucam do miasta bald. Jeszcze tylko 15 minut i dołączę do wojsk Barbarity, Spartakusa i Bleida. Pozostawienie w "fajnym miasteczku" części wojska jest konieczne - gdyby ktoś podczas mojej nieobecności wyzwolił "fajne miasteczko", to całe moje wojsko wojujące pod baldowem uległoby rozproszeniu. Straciłbym też wszystkie łupy które zamierzam zrabować u daniela14. A mam nadzieję że będzie ich sporo. Dlatego poza armią do bleidowa wysyłam też dodatkowe 37 statków handlowych.
1:41, wtorek - wreszcie! Moja armia dociera do głównego celu. Dzięki temu zdobywamy wreszcie miażdżącą przewagę na polu bitwy.
Wspólnie z Barbaritą, Spartakusem i Bleidem zaledwie po 1 dodatkowej rundzie przeważamy szalę zwycięstwa na naszą stronę. W ciągu tej jednej rundy wojska daniela które wcześniej dzielnie się trzymały, zostały rozbite w pył! Poza 1848 WSL zdobywamy też górę surowców:
Łup Sandro
* Materiał budowlany: 8,047
* Wino: 52
* Marmur: 8,965
* Kryształ: 3,127
* Siarka: 5,807
Łup bleid
* Materiał budowlany: 3,868
* Wino: 25
* Marmur: 4,310
* Kryształ: 1,503
* Siarka: 2,792
Łup bleid
* Materiał budowlany: 7,583
* Wino: 49
* Marmur: 8,447
* Kryształ: 2,946
* Siarka: 5,472
Łup spartakus14
* Materiał budowlany: 7,118
* Wino: 46
* Marmur: 7,930
* Kryształ: 2,766
* Siarka: 5,137
Łup barbarita31 - 0
A graficznie przebieg naszych manewrów wygląda tak:

Barbarita nie zdobyła surowców, bo na pole bitwy wysłała tylko tyle statków, ile było potrzeba do transportu wojska. Za tak bohaterską postawę należy się Barbaricie godziwa nagroda.
Jak tylko nasze statki wrócą do macierzystych portów, wyślemy do naszej koleżanki paczki z prezentami
Ikariam to fenomenalna gra, bynajmniej nie dlatego że poraża wspaniałą grafiką. Poraża raczej grafiką kiepską i pojawiającymi się od czasu do czasu błędami :) Tyle że w samej Polsce gra w nią kilkadziesiąt tysięcy ludzi i to właśnie interakcja z nimi sprawia, że nie sposób się nudzić. Do gry wkręcił mnie Rafał w lutym roku pańskiego 2009. Rafał to w Ikariam prawdziwy wymiatacz - od dłuższego czasu nie opuszcza TOP100 na Lambdzie - jednym ze "światów" Ikariam.
Mimo krótkiego stażu jakimś cudem udało mi się stać generałem jednego z licznych na Lambdzie sojuszy. Nasz liczy obecnie 30-paru graczy, z których tylko część miała dotychczas ochotę do wspólnej zabawy. Reszta siedziała cicho i podnosiła rabat tylko wówczas, gdy padała ofiarą napaści ze strony wrogo nastawionych sąsiadów albo kiedy potrzebowała surowców do rozbudowy swoich włości.
Wspólnie z Paenką, przywódcą naszego sojuszu, postanowiliśmy zmienić stan rzeczy i przekonać pozostałych do wspólnej zabawy. I tutaj powstał pomysł Manewrów Militarnych. Nie będę się tu rozwodził o bitwach i wojnach w Ikariam (kto grał to wie, kto nie grał - nie zrozumie), ale zabawa w Manerwy polega głównie na tym, aby wyszukać na mapie jakiegoś niezrzeszonego w żadnym sojuszu łosia, po czym wybić jego armię, splądrować miasta i zgwłaścić wszystkie niewiasty i kawalerów, zależnie od upodobania :D
Jedna z bitew podczas manewrów zasługuje na większą uwagę. Po pierwsze dlatego że moim dzielnym wojakom udało się ją wygrać, ale też dlatego, że zwycięstwo przyszło nam baaardzo trudno i w międzczasie szala zwycięstwa przechylała się to w jedną, to w drugą stronę.
Kronika bitwy:
22:00, niedziela - ogłoszenie rozpoczęcia manewrów wojennych
22:05, niedziela - zuza34 informuje że nie będzie mogła uczestniczyć w manewrach z powodu problemów z ikariam. utrata zwiadowcy z kryjówką na poziomie pow. 20 to na starcie duży problem dla Oddziału 3
23:00, niedziela - Bleid oferuje w zastępstwie zuzy wsparcie w szpiegowaniu artur87 - gracza przeznaczonego na rzeź; tak się składa że jedno z miast artur87 - bald, znajduje się na tej samej wyspie co miasto Bleida
23:37, niedziela - Bleid raportuje że główne siły wroga - 180 gigantów na parę i 100 łuczników znajduje się właśnie w mieście bald; dodatkowo miasto bald ma mur na 22 poziomie a port chroniony jest przez 160 okrętów parowych z taranem. Będzie ciężko.
18:00, poniedziałek - na razie manewry to totalna porażka. W Oddziale 3 zalogowany jestem tylko ja, w Oddziale 4 - dwie osoby.
19:30, poniedziałek - wysyłam wiadomości do wszystkich graczy Oddziału 3 czy będą uczestniczyć w manewrach. Pierwszy zgłasza gotowość Spartakus14 (19:52), potem Barbarita31 (20:04). Niektórzy gracze np. cukiereczek mimo zalogowania nawet nie odpisują na wiadomość ale wysyłają swoje okręty na plądrowanie graczy z 2-3 tysiące punktów ogółem. Oczywiście zgodnie z zasadami prowadzenia wojen ataki te są wycofywane przez Generała.
20:00, poniedziałek - podejmuję decyzję o sposobie ataku na miasto bald - wykorzystamy w tym celu prawa garnizonowe do miasta bleidów gracza Bleid. Dzięki temu Spartakus14, Barbarita i ja będziemy mogli zebrać swoje armie pod nosem niczego nie spodziewającej się ofiary a potem razem zaatakować ją przez ląd, omijając flotę strzegącą portu.
20:30, poniedziałek - jest problem. Barbarita i Spartakus mają 11 wymaganych punktów dyplomacji i mogą wysłać Bleidowi prośbę o prawa garnizonowe do miasta bleidów. Mi niestety brakuje aż 5 punktów dyplomacji, a rozbudowa ambasady nie wchodzi w rachubę - nie ma ani czasu, ani surowców
przed 21:00, poniedziałek - jest kolejny problem. Bleid nadal jest niezalogowany i nie akceptuje praw garnizonowych. Nawet jeśli pojawi się wkrótce to i tak nasze wojska zbiorą się na jego wyspie tuż przed północą. A na trzymanie wojska poza domem przez całą noc nie stać ani Barbarity, ani Spartakusa, ani mnie (wojsko poza koszarami kosztuje podwójnie, a sporo tego wojska wysłaliśmy)
20:57, poniedziałek - Bleid właśnie się zalogował i zaakceptował prawa garnizonowe. Barbarita od razu wysyła wojsko do tymczasowej bazy w bleidowie - razem 150 strzelców i 100 gigantów na parę. Wkrótce swoją armię wysyła Spartakus14 - w stronę bleidowa rusza jego 140 hoplitów, 117 łuczników, 15 taranów i 4 medyków. Barbarita i Spartakus raportują że ich wojsko dotrze do bleidowa ok 23:10.
21:10, poniedziałek - znajduję rozwiązanie problemu braku punktów. na tej samej wyspie co tymczasowa baza Oddziału 3 (bleidów) i miasto ofiary (bald), znajduje się również miasteczko o nazwie "fajne miasto" które zamieszkuje Bogu ducha winny gracz - daniel14. Miasteczko nie jest chronione przez flotę, a w koszarach znajduje się... 2 procarzy. Idealny cel na okupację dla moich wojsk.
21:15, poniedziałek - w stronę "fajnego miasteczka" rusza armia złożona z: 200 hoplitów, 333 strzelców, 16 żyrokopterów, 7 katapult, 7 medyków i 26 kucharzy. Dobra kuchnia w wojsku to podstawa
21:20, poniedziałek - pojawia się kolejny problem - miasto z którego wysłałem armię znajduje się całą godzinę drogi dalej od celu, niż wojska Barbarity i Spartakusa. Do "fajnego miasteczka" dotrę dopiero ok 1 w nocy. Czyli kolejna noc zarwana. Ciekawe ile kawy jutro pójdzie w pracy....
22:00, poniedziałek - na stronie http://ikariamlibrary.com/?content=IkaFight robię symulację bitwy, która rozegra się wkrótce. Po stronie napastników wprowadzam Spartakusa, Barbaritę i wszystkie siły którymi w swoich okolicach dysponuje Bleid. Po stronie obrony wpisuję armię gracza daniel14. Według symulacji wspólne siły Spartakusa, Barbarity i Bleida bez problemu dotrwają do godziny pierwszej, kiedy na pole bitwy dotrą moje posiłki. Ufff... jest dobrze.
22:50, poniedziałek - jednak nie jest dobrze. Przed 20 minutami Bleid wysłał mi informację, że w mieście bleidów - naszej bazie, nie zebrał całej armii. Jestem zły na niego, że sam się nie domyślił co trzeba zrobić, i na siebie, że po prostu nie wydałem odpowiedniej instrukcji
ok.23:00, poniedziałek - informuję Bleida o tym że musi jak najszybciej zebrać całe swoje siły w naszej bazie - bleidowie.
23:10, poniedziałek - na http://ikariamlibrary.com/?content=IkaFight robię ponowną symulację bitwy, tym razem przy założeniu że na początku ruszają do ataku Barbarita i Spartakus, po 20 minutach dołącza Bleid, a po godzinie ja. Wszystko gra - wg. symulacji Spartakus i Barbarita utrzymają się do przybycia wsparcia. Daję sygnał do ataku.
23:20, poniedziałek - Barbarita informuje że musi się wylogować. Nic dziwnego, już prawie północ. Wkrótce Spartakus pisze że wojska daniela14 zdobywają przewagę w bitwie i pilnie potrzeba wsparcia
23:30, poniedziałek - tragedia. wojska które wysłał jako wsparcie Bleid... zostają zawrócone przez flotę daniela14!!! okazało się że Bleid wysłał armię na plądrowanie nie z naszej bazy (pozwoliłoby to ominąć statki daniela14), ale z innej wyspy!!! Jest w tym trochę mojej winy, bo ok. 23:00 wysłałem Bleidowi info, że wszystkie siły ma zebrać "w bleidowie" (miejscownik). Tyle że mianownik od "bleidowie" to zarówno "bleidów" (miasto gdzie wszyscy mieliśmy się zebrać!) ale też "bleidowo" (miasto gdzie Bleid wysłał swoje wojsko). Polska język - trudna język!
ok 00:10, wtorek - Emocje sięgają zenitu. Po zwiedzeniu całej Lambdy, a przynamniej dużej jej części wojska Bleida wreszcie docierają do celu ataku. W międzyczasie Bleid i ja zdążyliśmy się pokłócić i wymieniliśmy kilkadziesiąt szczerych do bólu uwag dotyczących naszych umiejętności dowódczych i wojskowych. Szczęśliwie podczas naszej pogaranki daniel14 nie zdążył zatłuc Barbarity i Spartakusa
1:17, wtorek - moje wojsko wkroczyło do "fajnego miasta". Na okupacji pozostawiam 50 hoplitów. Resztę armii pośpiesznie rzucam do miasta bald. Jeszcze tylko 15 minut i dołączę do wojsk Barbarity, Spartakusa i Bleida. Pozostawienie w "fajnym miasteczku" części wojska jest konieczne - gdyby ktoś podczas mojej nieobecności wyzwolił "fajne miasteczko", to całe moje wojsko wojujące pod baldowem uległoby rozproszeniu. Straciłbym też wszystkie łupy które zamierzam zrabować u daniela14. A mam nadzieję że będzie ich sporo. Dlatego poza armią do bleidowa wysyłam też dodatkowe 37 statków handlowych.
1:41, wtorek - wreszcie! Moja armia dociera do głównego celu. Dzięki temu zdobywamy wreszcie miażdżącą przewagę na polu bitwy.
Wspólnie z Barbaritą, Spartakusem i Bleidem zaledwie po 1 dodatkowej rundzie przeważamy szalę zwycięstwa na naszą stronę. W ciągu tej jednej rundy wojska daniela które wcześniej dzielnie się trzymały, zostały rozbite w pył! Poza 1848 WSL zdobywamy też górę surowców:
Łup Sandro
* Materiał budowlany: 8,047
* Wino: 52
* Marmur: 8,965
* Kryształ: 3,127
* Siarka: 5,807
Łup bleid
* Materiał budowlany: 3,868
* Wino: 25
* Marmur: 4,310
* Kryształ: 1,503
* Siarka: 2,792
Łup bleid
* Materiał budowlany: 7,583
* Wino: 49
* Marmur: 8,447
* Kryształ: 2,946
* Siarka: 5,472
Łup spartakus14
* Materiał budowlany: 7,118
* Wino: 46
* Marmur: 7,930
* Kryształ: 2,766
* Siarka: 5,137
Łup barbarita31 - 0
A graficznie przebieg naszych manewrów wygląda tak:

Barbarita nie zdobyła surowców, bo na pole bitwy wysłała tylko tyle statków, ile było potrzeba do transportu wojska. Za tak bohaterską postawę należy się Barbaricie godziwa nagroda.
Jak tylko nasze statki wrócą do macierzystych portów, wyślemy do naszej koleżanki paczki z prezentami
Recydywista Eminem
Po czteroletniej przerwie Eminem zaplanował w tym roku wydanie dwóch niezależnych płyt. Pierwsza "Relapse" wyszła 3 tygodnie temu, druga pojawi się zimą.
"Relapse" znaczy tyle co recydywa. Nazwa świetnie pasuje do zawartości płyty, udanie nawiązującej do najlepszych dokonań Eminema, czyli wszystkiego poza "Encore", który - przynajmniej dla mnie - był dużym zawodem. Eminemowi bardzo dobrze zrobiła dłuższa przerwa. Płyta, w odróżnieniu od ostatniej, sprawia wrażenie świeżej, niewymuszonej i stworzonej nie tylko po to, by osiągnąć sukces komcercyjny.
Jak zawsze, Eminem zmaga się tutaj ze swoimi prywatnymi demonami. Wcześniej były to głównie problemy rodzinne (konflikt z matką i byłą żoną), tym razem skupia się bardziej na swoim uzależnieniu od narkotyków, przez które zniknął ze sceny na ostatnie parę lat.
1. "Dr. West (skit)" - klasyczne dla Eminema rozpoczęcie płyty, tzw. "skit" - tym razem jest to trwająca 1:30 rozmowa między Eminemem i jego lekarzem. Póki co najlepsze intro na płytkach Slima. 5/5
2. "3 A.M." - mocny kawałek z charakterystycznym dla E'ma agresywnym rapem. Mocny, ale robiący odrobinę mniejsze wrażenie niż wgniatające w ziemię "White America" sprzed 7 lat. 4/5
3. "My Mom" - brzmi czasem jak zwolniony o połowę kawałek "Business" z płyty "The Eminem Show" - mojej ulubionej płyty Marshalla "Eminema" Mathersa. Trzyma poziom pierwowzoru, zarówno muzycznie, jak i tekstowo. Eminem nic nie stracił ze swojego sarkastycznego, i miejscami brutalnego poczucia humoru - 4/5
4. "Insane" - Eminem bijąc się w pierś zaczyna rapować "I was born with a dick in my head". Potem kontynuuje samobiczowanie typowym dla siebie ciętym językiem - 3/5
5. "Bagpipes From Baghdad" - z tekstu jasno wynika że swego czasu E'ma łączyło coś Mariah Carey. Nic dziwnego, Marysia swego czasu lubowała się w romansach z raperami - 3/5
6. "Hello" - typowy, chociaż na niezłym poziomie rap E'ma, nawiązujący stylem do pierwszych dwóch płyt rapera - 3/5
7. "Tonya (skit)" - kolejny świetny skit o ofierze psychopaty; słuchając go wracam myślami do genialnego "Stan" sprzed...9 lat! Kurcze, ale ten czas leci... - 5/5
8. "Same Song & Dance" - muzyczna kontynuacja skitu "Tonya". Niestety znacznie słabsza niż "Stan" - 3/5
9. "We Made You" - singiel promujący płytę, do którego powstał typowy dla E'ma prześmiewczy teledysk, w którym raper pastwi się nad innymi gwiazdami. Niestety chyba ta formuła, wykorzystywana przez Eminema również na poprzednich płytach (dostało się m.in. Michaelowi Jacksonowi w "Just Lose It" i Moby'emu w "Without Me"), mocno traci na oryginalności i świeżości - 3/5
10. "Medicine Ball" - na szczęście po kilku słabszych utworach Eminem wraca do formy. Mocny rap i świetny refren "I guess it's time for you to hate me again" - 5/5
11. "Paul (skit)" - kontynuacja pomysłu z poprzednich płyt - Paul nagrany na sekretarkę telefoniczną - 3/5
12. "Stay Wide Awake" - kojeny świetny kawałek, w którym Em rapuje w dość nietypowy dla siebie sposób. Muzyczne tło trochę podobne do "White America". Całość brzmi naprawdę mocno i niepokojąco. 5/5
13. "Old Time's Sake" - podobnie do "My Mom" nawiązuje beatem i stylem do "Business", z odrobinę gorszym niż poprzednik skutkiem - 3/5
14. "Must Be The Ganja" - jeden z tysiąca skomponowanych w ostatnich 100 latach hymnów o marihuanie. Ani lepszy, ani gorszy od wielu innych - 3/5
15. "Mr. Mathers (skit)" - kolejny przerywnik, tym razem opowiadający historię ekipy pogotowia ratunkowego reanimującej zaćpanego... Eminema - 3/5
16. "Deja Vu" - kontynuacja ostatniego skitu - 3/5
17. "Beautiful" - bardzo nietypowy kawałek, miejscami ocierający się o soul & R'n'B. Jako jeden z nielicznych wyprodukowanych na płycie nie przez Dr. Dre, ale przez samego rapera. - 3/5
18. "Crack A Bottle" - pierwszy kawałek z płyty, który poznaliśmy na singlu już w lutym. Poza gościnnym rapem megagwiazd - 50 Centa i Dr. Dre, nie wyróżnia sie niczym szczególnym. 3/5
19. "Steve Berman (skit)" - kontynuacja utarczek słownych wydawcy płyt Steva Bermana i rapera Eminema. 4/5
20. "Underground" - idealne potwierdzenie zdania "last but not least". Ostatni i najlepszy utwór na płycie. Zupełnie niespodziewana aranżacja z chórem, której nie sposób znaleźć na poprzednich płytach artysty. Poza tym bardzo mocny rap Eminema i świetny, refleksyjny tekst. - 5+/5
Na płycie można znaleźć też 2 bonusy, z których pierwszy - "My Darling" wart jest wspomnienia. W tym kawałku Eminem toczy walkę na słowa (i nie tylko) z Demonem. Brzmi świetnie! - 5/5
Drugi z bonusów ("Careful What You Wish For") jest na niższym poziomie, co nie znaczy że nie może się podobać.
Co prawda "Relapse" nie jest płytą tak wyrównaną jak np. "The Marshall Mathers LP" czy "The Eminem Show", to zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie. Zwłaszcza druga połowa płyty sprawia, że odliczam dni do wydania "Relapse II". Jeżeli tamta płyta odpali tak, jak ta zakończyła, to będzie warto czekać do zimy. - 5+/5
"Relapse" znaczy tyle co recydywa. Nazwa świetnie pasuje do zawartości płyty, udanie nawiązującej do najlepszych dokonań Eminema, czyli wszystkiego poza "Encore", który - przynajmniej dla mnie - był dużym zawodem. Eminemowi bardzo dobrze zrobiła dłuższa przerwa. Płyta, w odróżnieniu od ostatniej, sprawia wrażenie świeżej, niewymuszonej i stworzonej nie tylko po to, by osiągnąć sukces komcercyjny.
Jak zawsze, Eminem zmaga się tutaj ze swoimi prywatnymi demonami. Wcześniej były to głównie problemy rodzinne (konflikt z matką i byłą żoną), tym razem skupia się bardziej na swoim uzależnieniu od narkotyków, przez które zniknął ze sceny na ostatnie parę lat.
1. "Dr. West (skit)" - klasyczne dla Eminema rozpoczęcie płyty, tzw. "skit" - tym razem jest to trwająca 1:30 rozmowa między Eminemem i jego lekarzem. Póki co najlepsze intro na płytkach Slima. 5/5
2. "3 A.M." - mocny kawałek z charakterystycznym dla E'ma agresywnym rapem. Mocny, ale robiący odrobinę mniejsze wrażenie niż wgniatające w ziemię "White America" sprzed 7 lat. 4/5
3. "My Mom" - brzmi czasem jak zwolniony o połowę kawałek "Business" z płyty "The Eminem Show" - mojej ulubionej płyty Marshalla "Eminema" Mathersa. Trzyma poziom pierwowzoru, zarówno muzycznie, jak i tekstowo. Eminem nic nie stracił ze swojego sarkastycznego, i miejscami brutalnego poczucia humoru - 4/5
4. "Insane" - Eminem bijąc się w pierś zaczyna rapować "I was born with a dick in my head". Potem kontynuuje samobiczowanie typowym dla siebie ciętym językiem - 3/5
5. "Bagpipes From Baghdad" - z tekstu jasno wynika że swego czasu E'ma łączyło coś Mariah Carey. Nic dziwnego, Marysia swego czasu lubowała się w romansach z raperami - 3/5
6. "Hello" - typowy, chociaż na niezłym poziomie rap E'ma, nawiązujący stylem do pierwszych dwóch płyt rapera - 3/5
7. "Tonya (skit)" - kolejny świetny skit o ofierze psychopaty; słuchając go wracam myślami do genialnego "Stan" sprzed...9 lat! Kurcze, ale ten czas leci... - 5/5
8. "Same Song & Dance" - muzyczna kontynuacja skitu "Tonya". Niestety znacznie słabsza niż "Stan" - 3/5
9. "We Made You" - singiel promujący płytę, do którego powstał typowy dla E'ma prześmiewczy teledysk, w którym raper pastwi się nad innymi gwiazdami. Niestety chyba ta formuła, wykorzystywana przez Eminema również na poprzednich płytach (dostało się m.in. Michaelowi Jacksonowi w "Just Lose It" i Moby'emu w "Without Me"), mocno traci na oryginalności i świeżości - 3/5
10. "Medicine Ball" - na szczęście po kilku słabszych utworach Eminem wraca do formy. Mocny rap i świetny refren "I guess it's time for you to hate me again" - 5/5
11. "Paul (skit)" - kontynuacja pomysłu z poprzednich płyt - Paul nagrany na sekretarkę telefoniczną - 3/5
12. "Stay Wide Awake" - kojeny świetny kawałek, w którym Em rapuje w dość nietypowy dla siebie sposób. Muzyczne tło trochę podobne do "White America". Całość brzmi naprawdę mocno i niepokojąco. 5/5
13. "Old Time's Sake" - podobnie do "My Mom" nawiązuje beatem i stylem do "Business", z odrobinę gorszym niż poprzednik skutkiem - 3/5
14. "Must Be The Ganja" - jeden z tysiąca skomponowanych w ostatnich 100 latach hymnów o marihuanie. Ani lepszy, ani gorszy od wielu innych - 3/5
15. "Mr. Mathers (skit)" - kolejny przerywnik, tym razem opowiadający historię ekipy pogotowia ratunkowego reanimującej zaćpanego... Eminema - 3/5
16. "Deja Vu" - kontynuacja ostatniego skitu - 3/5
17. "Beautiful" - bardzo nietypowy kawałek, miejscami ocierający się o soul & R'n'B. Jako jeden z nielicznych wyprodukowanych na płycie nie przez Dr. Dre, ale przez samego rapera. - 3/5
18. "Crack A Bottle" - pierwszy kawałek z płyty, który poznaliśmy na singlu już w lutym. Poza gościnnym rapem megagwiazd - 50 Centa i Dr. Dre, nie wyróżnia sie niczym szczególnym. 3/5
19. "Steve Berman (skit)" - kontynuacja utarczek słownych wydawcy płyt Steva Bermana i rapera Eminema. 4/5
20. "Underground" - idealne potwierdzenie zdania "last but not least". Ostatni i najlepszy utwór na płycie. Zupełnie niespodziewana aranżacja z chórem, której nie sposób znaleźć na poprzednich płytach artysty. Poza tym bardzo mocny rap Eminema i świetny, refleksyjny tekst. - 5+/5
Na płycie można znaleźć też 2 bonusy, z których pierwszy - "My Darling" wart jest wspomnienia. W tym kawałku Eminem toczy walkę na słowa (i nie tylko) z Demonem. Brzmi świetnie! - 5/5
Drugi z bonusów ("Careful What You Wish For") jest na niższym poziomie, co nie znaczy że nie może się podobać.
Co prawda "Relapse" nie jest płytą tak wyrównaną jak np. "The Marshall Mathers LP" czy "The Eminem Show", to zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie. Zwłaszcza druga połowa płyty sprawia, że odliczam dni do wydania "Relapse II". Jeżeli tamta płyta odpali tak, jak ta zakończyła, to będzie warto czekać do zimy. - 5+/5
niedziela, 7 czerwca 2009
Najpiękniejsze wyrzutki świata
Podczas nagrywania ostatniej płyty Depeche Mode zarejestrowali w studio o wiele więcej kawałków niż ostatecznie trafiło na "Sounds of The Universe". W takich sytuacjach na płycie lądują zwykle najlepsze kompozycje. Nie tym razem.
W sobotę pierwszy raz przesłuchałem dodatkową płytę, która dołączana była do niektórych edycji "SOTU". Zawiera ona 5 premierowych nagrań, z których co najmniej 2 to skarby - "Ghost" i "Light". Pierwszy z nich to obok "Wrong" najlepszy utwór Depeszy jaki słyszałem od paru lat. Drugi również bije na głowę co najmniej połowę nagrań z "Sounds..."
Nie znaczy to wcale, że nagrania z oficjalnej płyty są słabe. Wręcz przeciwnie - są bardzo dobre i stają się lepsze z każdym kolejnym przesłuchaniem. A pomyśleć że na początku byłem prawie załamany płytą, od której oczekiwałem klimatu "Playing The Angel".
Podobnie czułem się w maju 1993 po pierwszym przesłuchaniu "Songs of Faith and Devotion", która za cholerę nie chciała być "Violatorem II" :)
W sobotę pierwszy raz przesłuchałem dodatkową płytę, która dołączana była do niektórych edycji "SOTU". Zawiera ona 5 premierowych nagrań, z których co najmniej 2 to skarby - "Ghost" i "Light". Pierwszy z nich to obok "Wrong" najlepszy utwór Depeszy jaki słyszałem od paru lat. Drugi również bije na głowę co najmniej połowę nagrań z "Sounds..."
Nie znaczy to wcale, że nagrania z oficjalnej płyty są słabe. Wręcz przeciwnie - są bardzo dobre i stają się lepsze z każdym kolejnym przesłuchaniem. A pomyśleć że na początku byłem prawie załamany płytą, od której oczekiwałem klimatu "Playing The Angel".
Podobnie czułem się w maju 1993 po pierwszym przesłuchaniu "Songs of Faith and Devotion", która za cholerę nie chciała być "Violatorem II" :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)