piątek, 19 czerwca 2009

NO MORE NOKIA!

Dziś zmienił się świat mobilnej telekomunikacji. Nokia przestała produkować telefony komórkowe i przestawiła się na telefonię stacjonarną. A wszystko przez dużą wilgotność powietrza w jednym z miast nad Morzem Bałtyckim.

Szkoda, bo od zawsze byłem fanem tej marki. Moją przygodę zacząłem od klasycznego już modelu 3310, potem była Nokia N-Gage, Nokia 5200 i ostatnio Nokia E51. Na tym kończy się moja przygoda z firmą, która narodziła się jako producent gumowych kaloszy dla skandynawskich drwali.

Niecałe dwie godziny temu wpadłem do z autoryzowanego serwisu Nokia na ul. Grunwaldzkiej w Gdańsku, gdzie 2 dni temu oddałem moją półroczną Nokię E51, od paru tygodni zawieszającą się co najmniej kilka razy dziennie. Nawet zaskoczyła mnie szybkość działania firmy, z którą związany byłem przez ostatnie 10 lat. Tym większe było moje zaskoczenie, gdy oddano mi telefon z informacją, że w związku z niewłaściwym użytkowaniem przeze mnie telefonu, nie wykonano naprawy, a co ciekawsze utraciłem też 24-miesięczną gwarancję.

Na moje pytanie co ma oznaczać termin "nieprawidłowe użytkowanie" otrzymałem odpowiedź, że prawdopodobnie wrzuciłem telefon do wody albo rozmawiałem przez niego podczas deszczu. Na nic nie zdały się tłumaczenia, że żadna z tych rzeczy nie miała miejsca, a ślady wilgoci wewnątrz telefonu, które spowodowały uszkodzenie sprzętu nie powstały z mojej winy. Dostałem natomiast bardzo ważną informację, aby telefonu komórkowego nie używać w miejscach o dużym zawilgotnieniu, gdyż cyt. "obecnie wszystkie modele ulegają wówczas uszkodzeniu". Czyli - telefonów Nokii najlepiej używać w drewnianej skandynawskiej chacie. Kolejna cenna informacja ze strony sprzedawczyni to cyt. "Jest godzina 17:50, za chwilę zamykamy. Jeżeli chce Pan czytać treść gwarancji, to zapraszam na zewnątrz. W przeciwnym razie wyprowadzi Pana ochrona".

No more nokia.

czwartek, 18 czerwca 2009

Europe - podróż w czasie

Nowe Europe nadal nie może się ode mnie od czepić. A co gorsze, wróciłem też do starych nagrań Szwedów, których polubiłem zaraz po wyrośnięciu z Natalki Kukulskiej, Krzysztofa Antkowiaka i Fasolek :)

Dla większości Europe to gwiazda jednego przeboju, od 22 lat katowanego na wszystkich zabawach sylwestrowych. "The Final Countdown" był tak kolosalnym sukcesem, że usunął w cień wszystko co chłopaki nagrali wcześniej i później. A szkoda, bo nagrali masę świetnej muzyki.

Obecnie ze starych Europe najbardziej przekonuje mnie album "Prisoners in Paradise" wydany w 1991 roku. Płyta zrobiła klapę w rodzinnej Szwecji i w reszcie świata. Fani (a raczej fanki) wcześniej szalejące za takimi zespołami jak Scorpions, Motley Crue, Poison i własnie Europe, zdjęli różowe skórzane spodnie, zmyli makijaż z twarzy, założyli stare jeansy i poszarpane t-shirty. Nadszedł czas Seattle, grunge, Nirvany i Pearl Jam. A hard-rockowe kapele z lat 80-tych nagle stały się obciachowe.

Klapa "Prisoners in Paradise" przypieczentowała rozpad Europe, który nastąpił 2 lata później. Jednak z perspektywy czasu cała płyta broni się całkiem dobrze, jest lepiej zagrana i ostrzejsza od m.in. płytki "The Final Countdown" z 1986. Najlepsze wrażenie do dzisiaj robi na mnie "Halfway to Heaven" - trzeci singiel z płyty, który nie zrobił furory na listach przebojów:



A w wysokiej jakości: tutaj

Pierwszym utworem Europe, który w Szwecji stał się przebojem w 1984 roku (czyli 2 lata przed "The Final Countdown") był "Open Your Heart", ballada w stylu wczesnych Bon Jovi. Poniżej wersja kawałka nagrana ponownie na płytkę "Out of This World" z 1988:



HQ: tutaj

Co ciekawe, w USA największym przebojem Europe wcale nie był "The Final Countdown", który dotarł jedynie do 8 miejsca na liście Billboardu, ale wyciskacz łez "Carrie", wydany na singlu pół roku później (3 miejsce w Stanach):



HQ: tutaj

wtorek, 16 czerwca 2009

Dlaczego używam Linuxa

Ciekawe jakiego systemu operacyjnego użuwasz Czytelniku? Pirackiego WindowsXP czy oryginalnego i kupionego razem z laptopem Windows Vista? Wg statystyk aż 96% Polaków "wybrało" jedną z tych dwóch opcji.

Około 0,4% ludzi w naszym kraju-raju poszło inną drogą i używa bezpłatnego Linuxa. Mam szczęście należeć do tej garstki. Poniżej powody dla których pożegnałem się z Windowsem.




1. MONEY, MONEY, MONEY

Poniżej najlepsze ceny z portali skapiec.pl i nokaut.pl za oprogramowanie firmy Microsoft:

System Windows Vista Home Premium: 364 zł. System Linux Ubuntu 9.04 - bezpłatny :)
Pakiet MS Office 2007: 124,90 zł. Pakiet OpenOffice 3.1 dla Linux - bezpłatny :)

Oszczędność: 488,90 zł.


Lubię bawić się dźwiękiem i obrazem - przerabiać zdjęcia, montować filmy na YouTube, dodawać do nich efekty dźwiękowe, miksować muzykę. Oto ile zapłaciłbym za profesjonalne programy do obróbki dźwięku i obrazu:

Adobe Photoshop Elements 7 (obróbka zdjęć): 339 zł. Program Gimp dla Linux - bezpłatny, tak samo rozbudowany i równie łatwy w obsłudze.
Adobe Audition 3.0 (obróbka dźwięku): 1690 zł. Program Audacity dla Linux - bezpłatny, równie wygodny i prawie tak samo rozbudowany
ACDSee 9 (program do katalogowania zdjęć): 79 zł. Program DigiKam dla Linux - bezpłatny, bardziej rozbudowany i łatwiejszy w obsłudze
Adobe Premiere Elements 7 (obróbka filmów): 354 zł - Programy Cinerella i Open Movie Editor - bezpłatne, używane razem - prawie tak samo rozbudowane. Niestety znacznie mniej wygodne w obsłudze, ale zmienia się to na korzyść z każdą nową wersją.

Oszczędność: 2462 zł


Inne programy bez których nie mógłbym się obyć to:

- Pogram do nagrywania płyt CD i DVD: Nero 9 dla Windows: 199 zł. K3B pod Linuxem - bezpłatny, wygodniejszy w obsłudze i bardziej niezawodny - nie zepsuł mi na razie ani jednej nagranej płytki.

- Menedżer plików - niezastąpiony kiedy chcemy zmienić nazwy np. tysiąca plików na raz. Total Comamnder pod Windows: 157 zł. Gnome Commander dla linuxa - bezpłatny i prawie identyczny w obsłudze i funkcjonalności

Codziennie dla Windows powstaje ok. 50 nowych wirusów. Mniej więcej tyle samo powstało na Linuxa w ciągu ostatnich 10 lat. Używając Windows, musiałbym się więc zabezpieczyć się przed uszkodzeniem komputera lub kradzieżą haseł.
Dobry i skuteczny program antywirusowy, np. Norton Antivirus 2009, Kaspersky 2009 lub NOD32 kosztują min. 89 zł. I działają tylko przez 12 miesięcy, po których trzeba zapłacić za licencję ponownie. A pod Linuxem antywirus nie jest mi potrzebny.

Oszczędność: 445 zł

Zamykając temat pieniędzy - tylko na wymienionych programach zaoszczędziłem ponad 3 tysiące złotych, które mogę wydać np. na nowy komputer. Oczywiście nowy komputer bez zainstalowanego domyślnie Windows Vista - czyli tańszy o 200-300 zł.

Jasne że można też zaoszczędzić pieniądze używając pirackich wersji programów dla Windows. Do czasu kiedy jakiś wirus, często dodawany jako "bonusik" do nielegalnej wersji programu, ukradnie nam numer karty kredytowej albo hasło do konta internetowego. Inna sprawa że po wejściu Windows 7 i całkowitym wycofaniu Windows XP, używanie pirackich wersji systemu i programów ma być znacznie utrudnione.


2. WYGODA

Po zainstalowaniu Windows mamy praktycznie goły system. Trzeba poświęcić następne parę godzin na instalowanie takich programów jak wyżej wymienione plus oczywiście Gadu Gadu, Skype, Firefox, eMule, jakiś odtwarzacz muzyki i odtwarzacz filmów z napisami.. program do ściągania torrentów... sterowniki do drukarki i skanera itp. itd. Instalując Ubuntu Linux, mam odpowiedniki tych programów zaraz po instalacji.

Nie wspomnę nawet że goły Windows XP instaluje się na moim komputerze 30 minut, a Ubuntu plus całe oprogramownie - około 20 minut. I już w trakcie instalacji Linuxa mogę korzystać z Internetu.


3. BEZPIECZEŃSTWO

O braku wirusów pod Linuxem pisałem już wcześniej. Jednak to nie wszystko. Linux ma znakomity system aktualizacji oprogramowania. Kiedy w sieci pojawi się nowa wersja jakiegokolwiek programu który mamy na komputerze, możemy zaktualizować go do najnowszej wersji. Nowe, poprawione i ulepszone wersje popularnych programów pojawiają się co kilka tygodni, wszystkie bezpłatne i każda z nich lepsza od poprzedniej. Aktualizacje i poprawki do samego systemu operacyjnego pojawiają się praktycznie codziennie.

W Windows aktualizacje łatają nam jedynie sam system operacyjny - niestety tylko parę razy w miesiącu i tylko wtedy gdy mamy oryginalny system. O bezpieczeństwo zainstalowanych programów musimy już troszczyć się sami. Dodatkowo wkrótce po wydaniu Windows7, Microsoft ograniczy aktualizacje WindowsXP wyłącznie do najważniejszych, a po jakimś czasie wycofa się z aktualizacji całkowicie - po to aby zmusić klientów do zakupu nowego systemu.

4. SZYBKOŚĆ

Świeżo zainstalowany Windows XP uruchamia się na moim komputerze w 30 sekund. Wraz z upływem czasu Windows wyraźnie spowalnia, a po kilku(nastu) miesiącach używania i instalowania nowych programów czas uruchomienia wydłuża się o kolejne 10-20 sekund. Poza tym Windows ma tendencje do "starzenia się". Po jakimś czasie, zależnie od sposobu użytkowania komputera, ilości zainstalowanych programów i ilości przypadkowo ściągniętych wirusów i trojanów, Windows działa coraz wolniej, aż do momentu kiedy praca na nim staje się irytująca. Wtedy pozostaje nam reinstalacja systemu. I kolejne parę godzin z głowy.

Świeżo zainstalowany Linux Ubuntu uruchamia się u mnie w 20 sekund. I nawet po wielu latach pracy i zainstalowaniu setek dodatkowych programów, nadal będzie uruchamiał się i pracował tak samo szybko. Wszystko dlatego że Linux nie posiada tzw. Rejestru, który w Windows rośnie z czasem do ogromnych rozmiarów i spowalnia komputer.


5. WYMAGANIA SPRZĘTOWE

Aby móc wygodnie pracować na Windows Vista i z kilkoma innymi programami jednocześnie, trzeba dysponować co najmniej procesorem 1,5 GHz i 2 GB pamięci. Wszystko dlatego że jest pełen "wodotrysków" i niepotrzebnych ozdób, które nijak nie pomagają w pracy, a tylko obciążają procesor. Na wolniejszych komputerach pozostaje nam używanie starego WindowsXP, który wkrótce przejdzie do historii.

Linux działa bardzo szybko na komputerach mających nawet 5-8 lat. Nawet na tak starych komputerach można używać wielu programów jednocześnie np. oglądać film lub słuchać muzyki, rozmawiać przy tym na Skype i pracować w arkuszu kalkulacyjnym. Co ciekawe, najnowsze wersje Linuxa biją Windows Vista na głowę również pod względem wyglądu (patrz: filmik na początku), obciążając komputer mniej niż poczciwy Windows XP.