Dziś zmienił się świat mobilnej telekomunikacji. Nokia przestała produkować telefony komórkowe i przestawiła się na telefonię stacjonarną. A wszystko przez dużą wilgotność powietrza w jednym z miast nad Morzem Bałtyckim.
Szkoda, bo od zawsze byłem fanem tej marki. Moją przygodę zacząłem od klasycznego już modelu 3310, potem była Nokia N-Gage, Nokia 5200 i ostatnio Nokia E51. Na tym kończy się moja przygoda z firmą, która narodziła się jako producent gumowych kaloszy dla skandynawskich drwali.
Niecałe dwie godziny temu wpadłem do z autoryzowanego serwisu Nokia na ul. Grunwaldzkiej w Gdańsku, gdzie 2 dni temu oddałem moją półroczną Nokię E51, od paru tygodni zawieszającą się co najmniej kilka razy dziennie. Nawet zaskoczyła mnie szybkość działania firmy, z którą związany byłem przez ostatnie 10 lat. Tym większe było moje zaskoczenie, gdy oddano mi telefon z informacją, że w związku z niewłaściwym użytkowaniem przeze mnie telefonu, nie wykonano naprawy, a co ciekawsze utraciłem też 24-miesięczną gwarancję.
Na moje pytanie co ma oznaczać termin "nieprawidłowe użytkowanie" otrzymałem odpowiedź, że prawdopodobnie wrzuciłem telefon do wody albo rozmawiałem przez niego podczas deszczu. Na nic nie zdały się tłumaczenia, że żadna z tych rzeczy nie miała miejsca, a ślady wilgoci wewnątrz telefonu, które spowodowały uszkodzenie sprzętu nie powstały z mojej winy. Dostałem natomiast bardzo ważną informację, aby telefonu komórkowego nie używać w miejscach o dużym zawilgotnieniu, gdyż cyt. "obecnie wszystkie modele ulegają wówczas uszkodzeniu". Czyli - telefonów Nokii najlepiej używać w drewnianej skandynawskiej chacie. Kolejna cenna informacja ze strony sprzedawczyni to cyt. "Jest godzina 17:50, za chwilę zamykamy. Jeżeli chce Pan czytać treść gwarancji, to zapraszam na zewnątrz. W przeciwnym razie wyprowadzi Pana ochrona".
No more nokia.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz