niedziela, 7 czerwca 2009

Najpiękniejsze wyrzutki świata

Podczas nagrywania ostatniej płyty Depeche Mode zarejestrowali w studio o wiele więcej kawałków niż ostatecznie trafiło na "Sounds of The Universe". W takich sytuacjach na płycie lądują zwykle najlepsze kompozycje. Nie tym razem.

W sobotę pierwszy raz przesłuchałem dodatkową płytę, która dołączana była do niektórych edycji "SOTU". Zawiera ona 5 premierowych nagrań, z których co najmniej 2 to skarby - "Ghost" i "Light". Pierwszy z nich to obok "Wrong" najlepszy utwór Depeszy jaki słyszałem od paru lat. Drugi również bije na głowę co najmniej połowę nagrań z "Sounds..."

Nie znaczy to wcale, że nagrania z oficjalnej płyty są słabe. Wręcz przeciwnie - są bardzo dobre i stają się lepsze z każdym kolejnym przesłuchaniem. A pomyśleć że na początku byłem prawie załamany płytą, od której oczekiwałem klimatu "Playing The Angel".

Podobnie czułem się w maju 1993 po pierwszym przesłuchaniu "Songs of Faith and Devotion", która za cholerę nie chciała być "Violatorem II" :)

1 komentarz:

  1. Zgodnie z obietnicą i ja opiszę swoje wrażenia. Hmm... Dla mnie jak na razie po kilkunastu przesłuchaniach tylko Ghost i Light w ogóle daje się słuchać. Przy czym zdecydowanie wolę jednak ten drugi. Ale cóż SOTU na początku też nie za bardzo mogłam przetrawić, a teraz? Jest jedną z moich the best, więc kto wie? :)))

    OdpowiedzUsuń