Dziś koniec lata. Noc zrównuje się w dniem, a ja obchodzę 29 urodziny i imieniny.
Za chwilę jesień (życia?)
Te wakacje miały być wyjątkowe. Moja żona w czerwcu skończyła studia i wyjechała na 4-tygodniowy kurs psychologiczny do Borów Tucholskich, gdzie poznała wielu wspaniałych ludzi.
Ja też specjalnie się nie nudziłem. Z końcem maja z mojego miejsca pracy odszedł mój szef - człowiek, którego podziwiam i cenię za profesjonalizm i wspaniałe podejście do ludzi.
Wkrótce okazało się, że mój nowy przełożony to kompletny idiota, mobber i moher :-) Nie minęły nawet 2 tygodnie, a wielu ludzi z firmy szybko podjęło decyzję o "ewakuacji". Mnie udała się ona najszybciej. Wkrótce znalazłem wspaniałą i bardzo ambitną pracę, do której od około miesiąca ostro się przygotowuję.
W czerwcu zainaugurowałem też sezon piłkarski. Po paru latach wspólnie z Pawłem G. wróciliśmy do wspólnego grania. I tak jak za dawnych czasów, roznieśliśmy rywali :-)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Spóźnione 100 lat!!! Nigdy bym nie pomyślała, że będę mogła złożyć Ci życzenia z okazji 29 urodzin ;)
OdpowiedzUsuń