Jednak to prawda.. Chciałem wcześniej napisać o Michaelu w dniu jego śmierci, ale cokolwiek stworzyłem, wydawało się błache w porównaniu ze stratą.
Przez pare lat praktycznie nie wracałem do twórczości Michaela. Czułem że wkrótce się to zmieni za sprawą zapowiadanej nowej płyty i trasy koncertowej. W najczarniejszych snach nie myślałem, że wrócę do niej z powodu tego, co się stało...
Do dzisiaj wspominam koncert na Bemowie, na którym byłem w 1996 roku. Największy płatny koncert w historii Polski - 125 tysięcy fanów którzy zapłacili żeby usłyszeć i zobaczyć na żywo Króla. I najwspanialszy prezent na 18 urodziny, jaki mogłem sobie wymarzyć.
Nie będę dalej pisał. Niech przemówi muzyka. Nie ta znana z pierwszych miejsc list przebojów, którą od 2 dni grają wszystkie stacje radiowe na świecie, a którą znają nawet ci którzy nigdy nie lubili Michaela. Król nagrał też piękne rzeczy, których w radiu nie sposób usłyszeć.
[*]
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz