środa, 12 września 2007

No i po wszystkim... Klasyczny "mecz walki" czyli dużo kopaniny,
a mało gry. I wynik klasyczny dla "meczów walki".

0:0.

Takie 90 minut to idealna okazja do zabawy.
Wreszcie udało mi się zakończyć obróbkę filmów z wyścigów.

Pierwszy - wyścig brata:



Drugi - tym razem ja:



Swoją drogą brat nieźle przygrzał jak na pierwszy raz. Na drugi raz (może w ten piątek?) będzie jeszcze ciekawiej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz