No i po wszystkim... Klasyczny "mecz walki" czyli dużo kopaniny,
a mało gry. I wynik klasyczny dla "meczów walki".
0:0.
Takie 90 minut to idealna okazja do zabawy.
Wreszcie udało mi się zakończyć obróbkę filmów z wyścigów.
Pierwszy - wyścig brata:
Drugi - tym razem ja:
Swoją drogą brat nieźle przygrzał jak na pierwszy raz. Na drugi raz (może w ten piątek?) będzie jeszcze ciekawiej.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz